#TechDejw – Świat po Epidemii może wyglądać inaczej.

Epidemia (lub pandemia, jak kto woli) sprawia, że ludzkość mierzy się z niezwykłymi przeszkodami. Dwa miesiące temu nikt nawet nie myślał, że świat stanie na skraju tak wielkich zmian. Tak, zmian. Koronawirus może doprowadzić do całkowitego przeobrażenia świata, jaki znamy. Nie czuję się kompetentny do wróżenia o przyszłości gospodarki światowej, ale będąc po lekturze kilku felietonów na ten temat (polecam Rafała Hirscha), mogę pokusić się o stwierdzenie, że jeżeli rządy państw cokolwiek dadzą, to będzie trudno potem to odebrać przedsiębiorstwom. Z ekonomicznego punktu widzenia, państwa mogą wprowadzać mechanizmy, o których w normalnych warunkach nikt by nie pomyślał. Jak już wspomniałem, nie czuję się kompetentny, aby nawet przepowiadać, co może się wydarzyć.

 

Ale technologia to co innego. Jeżeli zagrożenie wirusem utrzyma się na tak wysokim poziomie jeszcze przez jakiś czas, możemy być świadkami olbrzymich przemian w technologiach biznesowych. Obawy związane z kontaktami międzyludzkimi sprawiły, że firmy które mogły sobie na to pozwolić, przeszły na pracę zdalną. Daleko mi do poklepania Grety po plecach, ale już widać tego skutki w środowisku. W wielu miejscach na świecie oczyściło się powietrze, smog zmalał, ale niestety wzrosło zużycie energii elektrycznej, co w naszym kraju nie jest dobre, bo cała energia opiera się na węglu. Widać jak wielki wpływ mamy na środowisko i to co robimy może bardzo mocno wpłynąć na to. Przemysł ciężki z pewnością ruszy z produkcją jak wszystko się uspokoi a ja nawet nie mam pojęcia jak można by zmniejszyć emisję zanieczyszczenia przez niego produkowanego. Jedno wiem, że nie potrafiliśmy utrzymać dotychczasowej cywilizacji, bez przemysłu ciężkiego w obecnej formie. Obecna sytuacja może się właśnie przyczynić do zmian, o które obrońcy środowiska walczą od dawna, a które zagrażały dotychczasowemu status quo. Wprowadzanie zmian „na produkcji” to nie jest najlepszy pomysł, ale jeżeli produkcja staje i nie można jej rozpocząć ponownie, używając tych samych metod, to firmy aby generować ponownie zysk, muszą właśnie wprowadzić zmiany.

 

Już teraz wiemy, że kilka linii lotniczych upadnie i to jest przesądzone. Ryanair czy Wizz Air przez swój model biznesowy paradoksalnie mają największe możliwości przeżycia i mogą trwać w zawieszeniu do pół roku, wypłacając swoim pracownikom pensje, opłacając wszelkie opłaty postojowe na lotniskach i spłacając dalej leasingi za samoloty. Lufthansa ma rezerwy gotówki na 41 dni. Air France na 79 dni. Tylko że te dwie linie lotnicze są w o tyle komfortowej sytuacji, że są to narodowi przewoźnicy i mogą liczyć na pomoc rządu. Ale taki Norwegian już nie, im gotówka skończy się w przeciągu 20 dni i raczej nie mają co liczyć na pomoc państwową. Wielu przewoźników operowało na granicy bankructwa i przestój w lotach może kosztować ich życie.

 

Czemu o tym piszę i co to ma wspólnego z tym co napisałem na początku, czyli z technologią? Ano ma to wiele wspólnego. Zakaz lotów, jak również strach przed lotami, skupiskami ludzi i ogólnie, strach przed kontaktami międzyludzkimi sprawił, że wielu biznesmenów i przedsiębiorców zaczęło używać technologii w komunikacji. Zamiast jechać na drugi koniec świata, włączają wideo rozmowę i załatwiają sprawy w ten sposób. I tutaj wchodzi technologia. Gotowe narzędzia były już na rynku od dawna, ale teraz jest najlepszy moment na to, aby ci niezdecydowani mogli spróbować tej formy komunikacji oraz aby firmy, które zajmują się świadczeniem usług tego typu, mogły niezwykle szybko rozwijać swoje produkty, poszerzać ofertę, zyskiwać klientów. Jest to olbrzymie wyzwanie dla infrastruktury, która jest wystawiana na niezwykłą próbę. Świat biznesu może przejść w tym momencie wielką przemianę. Zrezygnowanie z częstych spotkań osobistych i przejście na spotkania online sprawi, że linie lotnicze stracą wielu klientów, bo to właśnie tacy klienci najwięcej korzystali z usług linii lotniczych, właśnie nie loty turystyczne a biznesowe.

 

A jak jesteśmy przy spotkaniach online, to może się okazać, że wielkie korporacje zauważą plusy systemu HO (ang. home office, czyli praca z domu). Jeżeli okaże się, że wydajność pracownika nie spada, terminy są dotrzymywane, cele osiągane, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie w taki sposób ograniczyć koszty związane z wynajmem i utrzymaniem powierzchni biurowych. Po co nam biuro na 100 osób jak dziennie w biurze jest ich 20? Oczywiście, wiąże się to z opracowaniem nowych narzędzi, bardziej wydajnych i bezpiecznych, odpornych na przeciążenia. I znowu, infrastrukturę trzeba rozwijać. Jeśli plusy zniwelują minusy, to może się okazać to kierunkiem w którym pójdzie świat. Stan pandemii musi trwać tylko odpowiednio długo, aby mógł zadziałać jako katalizator. Firmy i korporacje muszą przynosić zyski, nie mogą być na zero, albo co gorsza, generować strat. W przypadku problemów na skalę lokalną można transferować fundusze z jednej komórki do drugiej, ale jeżeli cały świat jest objęty podobną sytuacją, to trzeba przedsięwziąć odpowiednie kroki. Ten kto się nie rozwija zostaje z tyłu, a ci co zostają z tyłu – przegrywają. Jestem pewien, że w największych korporacjach IT i technologii, trwają spotkania i narady, które mają na celu opracowanie nowych metod działania.

 

Wróćmy jeszcze na chwilę do przemysłu. Kilka lat temu Foxconn zaczął otwarcie mówić o wprowadzaniu autonomicznych linii montażowych i produkcyjnych. Nawet powoli wprowadzali „roboty” do fabryk. Związki zawodowe jednak skutecznie blokowały takie ruchy. Teraz jak pracownicy nie będą chodzić do pracy, Foxconn ma możliwość wprowadzenia automatyki do fabryk. I nikt im tego nie zabroni. A takich Foxconnów na świecie jest kilka.

 

Nauka zdalna w szkołach to jest kolejna dziedzina, w której obecnie naprawdę wiele się dzieje. Akurat nauka zdalna nie wyprze nigdy nauki w budynku oświatowym. Tylko że obecnie brak możliwości spotkania się, pracy w grupie, doprowadza do rozwoju narzędzi umożliwiających kontrolę i łatwiejsze nauczanie. Jak wszystko wróci do normy, te narzędzia mogą zostać wykorzystane na przykład w nauce zaocznej. Albo zostaną utworzone klasy z uczniami, którzy mają dostęp do Internetu, ale mieszkają bardzo daleko i aby nie musieli dojeżdżać 2-3 godziny w jedną stronę, będą mogli uczyć się zdalnie, a tylko raz na tydzień jeździć do szkoły.

 

Ostatnia rzecz jaką poruszę to zakupy. Dotychczas mieliśmy kilka usług i aplikacji umożliwiających dowóz jedzenia z jakiejkolwiek restauracji, nawet takiej która nie oferuje dowozu. Teraz przeżywają one rozkwit, oczywiście jeśli restauracje funkcjonują. Ale zakupy online też przeżywają swój renesans. Ludzie korzystali już z tych usług oferowanych przez sklepy. Jednak przytłaczająca większość, wolała zakupy tradycyjne. Ale to było związane też z tym, że wracając z pracy wchodziło się do sklepu. Teraz jak siedzimy zamknięci w domach, chroniąc siebie i swoją rodzinę przed chorobą, pracujemy z domu, to nie chcemy się bardziej narażać. Terminy dostaw w aplikacjach online z dwóch dni przed „kwarantanną” wydłużyły się dzisiaj do miesiąca a niekiedy i dłużej. A mówię tutaj o zakupach spożywczych. Największym wygranym chyba w obecnej sytuacji jest serwis Zalando. Od dawna funkcjonują w oparciu o model online, mają stworzony skuteczny łańcuch dostaw, ofertę i sprawnie działającą aplikację i serwis. Nikt teraz nie będzie przecież chodzić do sklepu i przymierzać i kupować ciuchów. A w czymś trzeba chodzić, nie można na wideokonferencji wyglądać niewyjściowo. Nawet jak siedzimy w domu to ubrania się niszczą.

 

Miała to być ostatnia rzecz, ale jak tak piszę to ciągle do głowy przychodzą mi kolejne. Już pomijam problemy, jakie napotkał showbiznes. Dropkick Murphys musiało odwołać swój koncert z okazji dnia św. Patryka. Ponad 20 lat nieprzerwanie grali tego dnia. I pomimo odwołania koncertu, i tak zagrali. Zrobili transmisję na YT. Dropkiki to nie jedyny zespół który poszedł tą drogą. Weezer tak samo. Wielu DJ-ów też zaczęło grać online. Niedawna premiera „W lesie dziś nie zaśnie nikt” została odwołana. Albo inaczej, odwołana w kinach, ale przeniesiona do sieci. Film miał premierę na Netflix. Już pomijam problemy jakie mogą mieć twórcy filmów czy seriali. Ciągle docierają do nas informacje o odwołanych zdjęciach do produkcji tego czy owego tytułu. Ale premiery w serwisach streamingowych mogą stać się w obecnej sytuacji czymś normalnym, a może powstanie nowy gatunek „pandemicznych” produkcji? Każdy aktor będzie nagrywał swoją rolę samemu i będzie to montowane w jedno? Kto wie jak to się wszystko potoczy.

 

Jest jeszcze wiele aspektów, które można by omówić: premiery konsol, wydarzenia masowe na świecie, E3, targi wszelkiego rodzaju. W tym roku możemy pożegnać się z większością tego typu imprez i wydarzeń. Czy zastąpią je ich internetowe odpowiedniki? Formuła 1 optymistycznie twierdzi że w połowie maja ruszą wyścigi, a do tego czasu organizuje wyścigi e-sportowe. Problem w tym jest taki, że większość kierowców nie chce brać w nich udziału. Czy podobnie będzie z innymi wydarzeniami? Na przykład z igrzyskami olimpijskimi? Czas pokaże…

 

Stoimy u progu niezwykłych zmian społecznych, gospodarczych, biznesowych czy technologicznych. Koronawirus jest ich katalizatorem, a im dłużej trwa stan paniki, tym więcej zmian się utrwali i wejdzie do naszego życia na stałe. Piszę to, żeby część z was zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo obecna sytuacja wpływa na cały świat. Nie jestem ekspertem w żadnej z dziedzin, o której tu się wypowiadałem, to są moje luźne przemyślenia podszyte odrobiną wiedzy, dedukcji i przypuszczeń oraz lekturą mądrzejszych ode mnie. Życzę wszystkim zdrowia, opanowania i wytrwałości.

 

Dawid.

Post Author: Dawid