Back in Black by AC/DC

25 lipca 1980 roku, do sprzedaży trafił album grupy AC/DC. “Back in Black” został w całości napisany i skomponowany przez Angusa i Malcolma Yunga oraz nowego w zespole Briana Johnosna. Czemu ten album jest taki specjalny i tak ważny dla samego zespołu? Zapraszam do lektury!

Rok wcześniej, w 1979, zespół wydał bardzo dobrze przyjęty na świecie album “Hihgway to Hell”. Jego producentem był Robert John “Mutt” Lange. Nie byle kto! Lange miał już na swoim koncie 23 płyty. Dzięki jego doświadczeniu, “Highway to Hell” nabrało bardziej międzynarodowego brzmienia. Zespół dzięki temu wyszedł z Australii i zaczął być szerzej postrzegany poza jej granicami. Dodatkowej popularności przysporzyły zespołowi świetne koncerty.

Z początkiem roku 80. zespół kończył serię koncertów w Wielkiej Brytanii i Francji. Po jej zakończeniu członkowie zespołu mieli nagrać płytę z nowym materiałem. W nocy z 18 na 19 lutego Scott ostro imprezował. Pił z gitarzystą zespołu UFO w jego apartamencie, po czym wyszedł kupić heroine i już nie wrócił do Paula Chapmana. Wraz ze swoim przyjacielem, Alistairem Kinnearem pojechali do Londyńskiego klubu Music Machine. Bon stracił przytomność krótko po wejściu do klubu. Alistair zaprowadził go do swojego samochodu i zostawił go tam, żeby odpoczął. Rano, 19 lutego, Bon Scott został odnaleziony bez oznak życia. Koroner uznał, że przyczyną zgonu było gwałtowne uduszenie, poprzez zatkanie otworów oddechowych przez ciało obce. Późniejsze dochodzenie wykazało, że przyczyną uduszenia, były wymiociny wywołane przedawkowaniem heroiny i alkoholu.

Po śmierci wokalisty, zespół przechodził kryzys. Muzycy chcieli się poddać i zakończyć działalność. Jednak doszli do wniosku, że Bon nie chciał, aby się poddali. Za namową rodziny Scotta, rozpoczęli poszukiwania nowego wokalisty. Różni wokaliści byli brani pod uwagę jako zastępstwo, między innymi Noddy Holder ze Slade. Wybór pałd na Briana Johnsona. Angus Young później wspominał: “Pamiętam, że po raz pierwszy usłyszałem o Brianie od Bona. Wspominał on, że był kiedyś w Anglii i podczas koncertowania usłyszał Briana w zespole Geordie, wspomniał wtedy że Brian Johnosn był świetnym wokalistą rockowym, w stylu wielkiego idola Bona – Little Richarda. Myślę, że kiedy zobaczył Briana pomyślał “Coż, to facet, który wie o co chodzi w Rock and Rollu. Wspomniał nam o tym w Australli i przypuszczam, że kiedy zdecydowaliśmy się kontynuować działalność, Brian był pierwszy na naszej liście. Wraz z Malcolmem stwierdziliśmy, że powinniśmy sprawdzić, czy możemy go zdobyć.” Dla zespołu było też ważne, aby nowy wokalista nie był kopią Bona Scotta, żeby miał swój własny styl i rozpoczął nowy rozdział dla zespołu. Miało być to uhonorowanie dokonań Scotta.

Johnson, podczas przesłuchania zaśpiewał dwie piosenki. Jedna z repertuaru AC/DC, “Let There Be Rock” i jedną z repertuaru Ika i Tiny, “Nutbush City Limits”. Kilka dni później, 8 kwietnia 1980 roku, Johnson został ogłoszony członkiem zespołu. Mając Johnsona na pokładzie, zespół dokończył pisanie piosenek do albumu “Back in Black”.

Początkowo, album miał być nagrany w trzy tygodnie w Londyńskim E-Zee Hire Studios. Ale termin został skrócony do tygodnia. W tym czasie, pojawił się wolny termin w Compass Point Studios na Bahamah. Zespół chciał nagrać płytę w Londynie, ale nie było żadnego wolnego studia w tym czasie.

W kwietniu i maju odbyły się nagrania w Nassau na Bahamach. W trakcie nagrań, w wyspę uderzył huragan. Studio trapiły problemy z elektrycznością. Dodatkowo, ekwipunek zespołu został przejęty przez celników i był w partiach dostarczany do studia.

Podczas nagrania, nie został wykorzystany żaden utwór napisany przez Scotta. To spowodowało że Johnson był pod presją, a fakt, że nigdy nie nagrywał z tym zespołem, dodatkowo ją potęgowało. Pogoda nie poprawiała sytuacji do tego stopnia, że Brian umieścił nawet odniesienie do niej w początkowych wersach “Hells Bells”. (“I’m rolling thunder, pourin’ rain. I’m comin’ on like a hurricane. My lightning’s flashing across the sky. You’re only young but you’re gonna die.”).

Pod koniec nagrań, zespół skontaktował się ze swoim managerem, aby ten poszukał dzwonu, który miał być dodany do nagrania. Jeffrey odnalazł odlewnię, ale z braku czasu na wytworzenie dzwony, zasugerował nagranie w pobliskim kościele. Nagranie to nie zostało użyte, z powodu odgłosów latających ptaków przy każdym uderzeniu w dzwon. John Taylor Bellfounders zgodziło się wykonać replikę 2000 funtowego (910 kg) dzwonu Denisona. Okazał się on idealną repliką.

Angus podczas wywiadu wspomniał, że zespół chciał zostawić całkowicie czarną okładkę na znak żałoby po Bonie Scottcie. Wydawca postawił warunek, że nazwa zespołu musi być widoczna.

W mniej niż pół roku po śmierci Bona Scotta album został wydany, zespół nie wiedział jaka będzie jego przyszłość. Ale ogólnoświatowe przyjęcie albumy było nadzwyczajne, stał się najlepiej sprzedającym albumem w tamtym czasie, wylądował na pierwszym miejscu UK Album Charts. AC/DC zostało pierwszym zespołem od czasu The Beatles, który miał na tej liście jednocześnie cztery albumy. W USA album wszedł do pierwszej 40 najlepiej sprzedających się albumów osiągając 35 miejsce.

Pomimo wielkiego sukcesu, jeden z krytyków pisał: “Angus Young wymyśla mordercze riffy, choć nie tak konsekwentnie, jak może mieć nadzieję wysublimowana osoba taka jak ja, a wokalista Brian Johnson śpiewa, jakby bydło wbiło mu się w mosznę, po prostu dla fanów, którzy nie mogą zdecydować, czy ich nowo odkryty testosteron to agonia lub ekstaza.”

Album został uwzględniony na wielu listach wszechczasów. #26 album lat 80 wg. Rolling Stone, #190 miejsce na liście najlepszych piosenek wszech czasów VH1 2001. Został też uwzględniony w książce, “1001 Albumów które musisz usłyszeć przed śmiercią”. Ale najważniejsze wyróżnieniem może być fakt, że album sprzedał się w 50 milionach kopii. Zajmuje 2 miejsce, za “Thrillerem” Michaela Jacksona, na liście najlepiej sprzedających się albumów w historii.

Jako ciekawostkę dodam, że album “Back in Black” jest tak chwalony za jakość nagrania, że po jego premierze, studia nagraniowe w Nashville używały tego albumu do sprawdzania akustyki swoich pomieszczeń nagraniowych, a zespół Motorhead używał tego albumu do strojenia swojego systemu dźwiękowego przed koncertami.

Amerykański, metalowy zespół Six Feet Under nagrał w 2004 roku cover całego albumu, jest on zatytułowany “Graveyard Classics 2”.

Post Author: Dawid